11 sierpnia, czwartek

11 sierpnia, czwartek

Świat oszalał, a ja wraz z nim. Pewien epizod zmieni na zawsze moje życie. Zmartwychwstanie komórek macierzystych. Buzująca w żyłach krew i skostniałe z zimna palce. Wątpliwa przyjemność i nieziemska radość wypełniają moje trzewia jak nikotynowy dym płuca. Sakralnie domagam się zawieszenia broni.

3 sierpnia, środa

3 sierpnia, środa

Pada deszcz. Niby zwykłe zjawisko atmosferyczne, ale to właśnie deszcz wprawia mnie w stan euforii. Letni deszcz przynosi ulgę, zmywa resztki słońca ze skóry. Deszcz jesienny oczyszcza i budzi moją naturalną melancholię do życia – równie skutecznie, jak piękna i smutna piosenka. Deszcz zimowy mrozi problemy i pozwala zapaść w hibernację. Deszcz wiosenny przynosi odnowienie, …

3 sierpnia, środa

3 sierpnia, środa

Z dokładnością co do sekundy mogę policzyć słowa i myśli, które plączą się wewnątrz mnie. Plączą i sączą jad zwątpienia. Marazm zastanych kości i zachłyśnięcie się rześkim, porannym powietrzem. Szum drzew i zapach rosy o poranku. Czy można jednocześnie kochać jakieś miejsce i go nienawidzić? Czy można gdzieś przynależeć a jednocześnie czuć się obco?