1 września, piątek

1 września, piątek

Znowu słowa wylewają się ze mnie, znowu łączę je w na pozór bez kształtne metafory, bez znaczenia. Słowa te wydają się być przypadkowe, jakby były wypadkową słowotoku odpalanego po przekroczeniu pewnej granicy upojenia alkoholowego. Czasem moje wiersze rodzą się za sprawą piosenki. Czasem za sprawą jakiegoś zdania przeczytanego w książce, albo usłyszanego w rozmowie słowa. …