17 kwietnia, poniedziałek

To był niesamowity dzień, choć myślałam, że zejdę na zawał, z powodu wyczerpania. Nie spałam zbyt dobrze od kilku dni. Byłam jednocześnie podekscytowana i zestresowana. Niepotrzebnie, jak zawsze. Tatuaż bolał, to jasne, jak słońce, ale o dziwo nie bolał mnie aż tak, żebym nie mogła tego wytrzymać.

Radość Adasia z jego tatuażu wynagradzała deszcz i ogólną aurę żałoby. Olga, która nas tatuowała to niesamowicie skrupulatna, dokładna i sympatyczna dziewczyna. Pełen profesjonalizm i talent. Jestem zakochana i mam ochotę na więcej!